To nie moja wina!

Jesteśmy mistrzami świata w unikaniu: to zawsze wina innych lub okoliczności. Ale jest inny sposób - uczciwy, wyzwalający, uzdrawiający.

Nabożeństwo,, , Ewangelicki Wolny Kościół Leichlingen, Kreuzkirche, więcej...

automatycznie tłumaczony

Wprowadzenie

Od pewnego czasu chodziły mi po głowie różne tematy, a jednym z nich jest temat "odpowiedzialności".

Chciałbym zacząć od przykładu.

Wiem dużo o komputerach i często jestem proszony o radę. Nie przeszkadza mi to i chętnie pomagam.

Naprawdę mam to na myśli. Ta wypowiedź nie ma być publicznym "Nigdy więcej mnie nie pytaj!".

Niektórzy ludzie mówią "Nie przeszkadza mi to" z całkowicie zirytowanym wyrazem twarzy, lub twarze niektórych ludzi są już nacechowane wypaleniem i nadal jęczą przyjazne "Chętnie pomogę".

W moim przypadku tak nie jest. Zapraszam do dalszego proszenia mnie o radę w kwestiach komputerowych.

Nie mam też problemu ze znoszeniem zdania, które prawie zawsze pojawia się, gdy występują problemy z komputerem: "Ja nic nie zrobiłem!". Jednym z powodów jest to, że często wypowiadałem to zdanie, gdy musiałem prosić innych o rozwiązanie problemu.

Jest jednak jedna rzecz, która mnie irytuje.

Nie wiem wielu rzeczy, o które pytają mnie ludzie, a ja następnie wpisuję to pytanie - lub słowa kluczowe odnoszące się do tego pytania - do wyszukiwarki internetowej. I kiedy prosta, działająca odpowiedź na to pytanie pojawia się na szczycie listy wyników, czuję się nieco oszołomiony.

W końcu osoba zadająca pytanie mogła najpierw wpisać je w wyszukiwarkę, prawda?

Chociaż zwiększa to moją atrakcyjność jako geniusza komputerowego, gdy odpowiadam na pytania za pośrednictwem Google, tak naprawdę nie muszę tego robić. Wystarczy, że problemy z komputerem mojej mamy rozwiązują się same, gdy tylko wejdę do pokoju.

Często nie jest to wcale lenistwo, ponieważ wiele osób jest zaskoczonych, gdy wskazuję, że wiele rozwiązań można dość łatwo znaleźć za pomocą wyszukiwarki. Oczywiście niektóre pytania są bardziej skomplikowane i wymagają bardziej dogłębnej wiedzy, ale wiele rzeczy jest dość prostych. Ważną zasadą przy określaniu, czy rozwiązania już gdzieś istnieją, jest zapytanie, ile innych osób mogło już mieć ten problem. Jeśli jest ich wielu, to najprawdopodobniej istnieją już proste rozwiązania.

Poważnie zastanawiałem się nad przedstawieniem kilku osobom krótkiego wprowadzenia do korzystania z wyszukiwarki internetowej, zgodnie z mottem:

Daj głodującemu rybę, a będzie jadł przez jeden dzień. Daj mu wędkę, a będzie najedzony na całe życie.

Ale, i tutaj opuszczamy obszar komputerowy, czy chcesz nauczyć się łowić ryby? Czy chcesz wziąć na siebie odpowiedzialność i nie czekać już tylko na rybę, która zostanie ci podana?

A może naszym mottem jest raczej:

Daj głodnemu rybę, a będzie najedzony przez jeden dzień. Daj mu wędkę, a obrazi się na ciebie, bo ma lepsze rzeczy do roboty niż marnowanie czasu na rozwieszanie żyłek w wodzie.

Chciałbym dziś zastanowić się z wami nad kwestią odpowiedzialności.

Na początek chciałbym omówić

odpowiedzialność za własną winę

na początek.

Klasycznym odniesieniem jest Księga Rodzaju 3:1-15;

1 Wąż był najbardziej przebiegły ze wszystkich zwierząt, które Pan Bóg stworzył. "Czy Bóg naprawdę powiedział", zapytała kobieta, "że nie wolno wam jeść owoców z drzew ogrodu?". 2 "Oczywiście, że możemy je jeść" - odpowiedziała kobieta wężowi. 3 "Tylko o owocu z drzewa w środku ogrodu Bóg powiedział: 'Nie jedzcie go, nawet go nie dotykajcie, bo umrzecie'." 4 "Nie umrzecie!" wysyczał wąż. 5 "Bóg wie, że jeśli go zjecie, otworzą się wam oczy. Będziesz jak Bóg i odróżnisz dobro od zła". 6 Kobieta zobaczyła, że owoc jest tak świeży, pyszny i kuszący - i uczyni ją mądrą! Wzięła więc kawałek owocu, zjadła go i dała swojemu mężowi. On również zjadł część owocu. 7 W tym momencie oczy obojga otworzyły się i nagle zdali sobie sprawę, że są nadzy. Upletli więc liście figowe i uszyli sobie przepaski biodrowe.

Tutaj zdali sobie sprawę, że są nadzy. Z pewnością nie chodzi tylko o nagość fizyczną, ale także o nagość symboliczną. Jeśli narobiłeś bałaganu i inni to zauważą, często czujesz się bardzo obnażony, a to zwykle jest bardzo nieprzyjemne. Czasami jest to znacznie gorsze, niż gdyby na przykład wszyscy widzieli brzydki wrzód na pośladku, który normalnie jest ukryty przez ubranie.

W przypadku nagości fizycznej istnieje odzież lub w tym przypadku fartuchy wykonane z liści, jak radzisz sobie z nagością symboliczną? Przyjrzyjmy się temu:

8 Gdy wieczorem zrobiło się chłodno, usłyszeli Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie. Ukryli się więc między drzewami.

To jest pierwsza strategia, gdy się obnażyłeś. Ukrywasz się, izolujesz. Nie możesz znieść, gdy inni cię widzą, bo wtedy przypominają sobie, że popełniłeś zawstydzający lub nawet straszny błąd.

Możesz nawet zobaczyć niewidzialny ticker na czołach innych ludzi: "Co za bałagan znowu zrobił ten drań!".

Niektórzy ludzie posuwają się nawet do tego, że ukrywają się przed Bogiem, ponieważ nie są już w stanie poradzić sobie z własnymi niepowodzeniami.

Ale Bóg nie pozwala mu tak łatwo wyjść z sytuacji.

9 Pan Bóg zawołał do Adama: "Gdzie jesteś?". 10 On odpowiedział: "Kiedy usłyszałem Twoje kroki w ogrodzie, ukryłem się. Bałem się, bo jestem nagi". 11 "Kto ci powiedział, że jesteś nagi?" zapytał Pan Bóg, "Czy zjadłeś zakazany owoc?" 12 "Kobieta", odpowiedział Adam, "którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc. I dlatego go zjadłem".

Bardzo współczesny dialog:

"Co za stek bzdur znowu zrobiłeś".

"Właściwie to wszystko wina mojej żony".

Adam bardzo umiejętnie rozdziela winę.

Po pierwsze, żona jest winna, to jasne. Ale tak naprawdę to wina Boga, ponieważ to kobietę Bóg postawił u jego boku. Bardzo sprytne, naprawdę zapędził Boga w kozi róg.

Ale dziś nie jesteśmy lepsi. W jakiś sposób przekazywanie winy jest głęboko zakorzenione w nas, ludziach. Zaczyna się w dzieciństwie.

Jeśli masz kilkoro dzieci, często słyszysz zdanie "To nie ja!", a jeśli dziecko jest jeszcze wystarczająco małe i nie zrozumiało jeszcze w pełni, że niektóre stwierdzenia można łatwo zweryfikować, wówczas wina jest czasami przenoszona na siostrę lub brata.

Najwyraźniej bardzo ważne jest dla nas, aby nie być winnym.

Czasami to również konsekwencje poczucia winy motywują nas do przyjmowania różnych strategii.

Pracowałem kiedyś w firmie, w której kilka projektów zakończyło się niepowodzeniem. Była to moja pierwsza duża firma i kolega wyjaśnił mi, że obecnie wprowadza się wiele pakietów ratunkowych po niepowodzeniu projektów. Ważne jest, aby wyjaśnić, dlaczego to nie ty ponosisz winę za niepowodzenie. Oczywiście ty też popełniłeś błędy, ale klient ciągle zmieniał wymagania, więc to nie mogło zadziałać itp. itd.

W takich przypadkach oczywiście twoja praca zależy od tego, czy jesteś winny, więc łatwo jest zrozumieć takie strategie unikania winy.

Ale często przeszkadza ci, gdy jesteś o coś obwiniany bez żadnych konsekwencji. Poczucie winy generalnie ci przeszkadza i chcesz się go pozbyć.

A jeśli inna osoba nie jest winna, zawsze możesz winić Boga, los lub okoliczności, jeśli nie wierzysz w Boga.

Ewa również pozwoliła, by wina wymknęła się spod kontroli:

13 Wtedy Pan Bóg zapytał kobietę: "Co uczyniłaś?". "Wąż mnie skusił", odpowiedziała, "więc zjadłam owoc".

W końcu nie była tak bezczelna, by obwiniać Boga. Mogła powiedzieć: Mężczyzna, którego mi dałeś, był na tyle głupi, że wziął owoc, albo mężczyzna, którego mi dałeś, stał obok mnie i mógł temu zapobiec. Czasami mężczyźni i kobiety grają w ping-ponga w związku, co oczywiście w pewnym momencie niszczy związek.

Ona nie robi tego tutaj, używa strategii "zostałam uwiedziona".

Ta strategia jest czasami stosowana w przypadku poważnych przestępstw, takich jak gwałt, a nawet przestępstw w związkach, takich jak cudzołóstwo. Możesz również wybrać tę strategię, jeśli popełniłeś przestępstwo w grupie.

Strategia ta istnieje również w zmodyfikowanej formie, gdy chodzi o fakt, że własne dzieci zrobiły coś złego. Zostały wtedy uwiedzione.

Niektórzy rodzice zdają się uważać, że ich własne dzieci są zawsze czyste i dobre - w każdym razie zawsze są dobre w sercu - a zło z zewnątrz, złe inne dzieci, uwodzą ich własne czyste i dobre dzieci do robienia złych rzeczy.

A co z pierwotnym uwodzicielem?

14 Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: "Ponieważ to uczyniłeś, będziesz przeklęty wśród wszystkich zwierząt, zarówno dzikich, jak i domowych. Przez całe życie będziesz się czołgał na brzuchu i jadł proch. 15 Odtąd wprowadzę nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej. On zmiażdży ci głowę, a ty ugryziesz go w piętę".

Uwodziciel nie jest pytany, jest naprawdę winny i oczywiście nie chodzi tu o węża jako gada, ale o uwodziciela w postaci węża.

Poznaliśmy teraz kilka "przepasek biodrowych" dla symbolicznej nagości: ukrywanie się, obwinianie kobiety, obwinianie Boga (ateiści wybierają w tym przypadku "los") i "zostałem uwiedziony" lub "moje dzieci zostały uwiedzione".

Czy te przepaski biodrowe pomagają? Może czasami, bo od czasu do czasu działa z oszukiwaniem. Ale co się dzieje ze związkami, jeśli wina jest zawsze przerzucana na innych? Jak to jest w życiu zawodowym, jeśli zawsze wiążesz spadochrony?

Werset 21 zawiera kolejne interesujące zdanie:

"A Pan Bóg sporządził dla Adama i jego żony odzienie ze skór zwierzęcych i przyodział ich".

Jak to? Mieli już przepaski biodrowe, więc dlaczego nadal potrzebowali ubrań?

Przepaski biodrowe wykonane z liści nie były wystarczające. Mogliby pracować na plaży w jasnym słońcu, ale kiedy nadejdzie świeży wiatr, kiedy zrobi się zimno, liście nie wystarczą.

W ten sam sposób przepaski biodrowe nie są wystarczające dla naszej symbolicznej nagości. Potrzebujemy skór i Bóg nam je daje.

W tym fragmencie Biblia po raz pierwszy wspomina o zabiciu zwierząt i jest to odniesienie do śmierci Jezusa Chrystusa na krzyżu.

Dzięki ofierze Jezusa nasza wina przed Bogiem została przebaczona i tylko dzięki Jezusowi Chrystusowi uczymy się właściwie radzić sobie z naszą winą przed innymi ludźmi. Nie jest już wtedy konieczne ukrywanie się, pozwalanie, by rzeczy umykały, można to zrobić inaczej, nawet jeśli jest to oczywiście proces uczenia się.

Przyjdźmy do

Odpowiedzialność za nasze życie

Jesteśmy odpowiedzialni nie tylko za nasze poczucie winy, ale także za życie, które prowadzimy.

Dla mnie nie chodzi tylko o wypełnianie naszych obowiązków. Uważam to za rzecz oczywistą, jak mówi na przykład 1 List do Tymoteusza 5:8 (Nowy Testament):

Bo jeśli ktoś nie dba o swoich bliskich, zwłaszcza tych, którzy mieszkają z nim pod jednym dachem, to zaprzecza wierze i jest gorszy od kogoś, kto nie wierzy w Chrystusa.

Jednak życie chrześcijanina zwykle nie składa się z obowiązków wolnych od zabawy, ponieważ na dłuższą metę prowadzi to do niezadowolenia. Niektórzy chrześcijanie również przesadzili z niezrozumiałym poczuciem obowiązku i doznali wypalenia.

List do Efezjan 2:8-10 (Nowy Testament) opisuje właściwy sposób postępowania:

8 Jeszcze raz: Łaską "Bożą" zostaliście zbawieni, i to dzięki wierze. Nie zawdzięczacie więc zbawienia samym sobie; nie, jest ono Bożym darem. 9 Nie opiera się ono na "ludzkich" osiągnięciach, tak że nikt nie może się niczym chlubić "przed Bogiem". 10 Albowiem to, czym jesteśmy, jest dziełem Boga; stworzył nas przez Jezusa Chrystusa, abyśmy czynili to, co dobre i prawe. Bóg przygotował wszystko, co mamy czynić; teraz do nas należy wykonanie tego, co zostało przygotowane.

Nie można na nic zasłużyć osiągnięciami przed Bogiem. Nasze chrześcijańskie życie nie jest pracą opartą na prowizji.

Bóg osobiście przygotował nasze życie, twoje i moje, a ty możesz z Nim odkryć, co jest dla ciebie właściwe. Czasami Bóg poprowadzi cię zupełnie nowymi ścieżkami, o których nigdy byś nie pomyślał. "Wykonywanie tego, co zostało przygotowane" może brzmieć nieco ograniczająco, ale to tylko dlatego, że nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie wszystkiego, co Bóg przygotował. Może On chce, abyś robił to, czego szczególnie pragniesz i abyś robił to dla Boga. Nie umniejszajmy Bogu. Życie nie jest wspaniałe tylko dla innych, nie, każdy może żyć z Bogiem, we wzlotach i upadkach, ale zawsze blisko Boga.

Muszę jednak wspomnieć o ważnej odpowiedzialności za nasze życie jako podstawie tego, co właśnie powiedziałem, i to nie tylko dlatego, że jest to jeden z moich ulubionych wersetów (Jana 1:12; Nowy Testament):

Wszystkim tym jednak, którzy Go przyjęli i uwierzyli w imię Jego, dał prawo stać się dziećmi Bożymi.

Przez "niego" rozumiemy tutaj Jezusa Chrystusa, a przyjęcie go do naszego życia jest naszą odpowiedzialnością. To jest punkt wyjścia do życia z Bogiem. Żaden duchowny nie może tego za nas zrobić. Relacja z Bogiem jest relacją osobistą i nie może być prowadzona przez przedstawicieli kościoła.

Inna wynikająca z tego odpowiedzialność jest opisana w 1 Liście Piotra 5:6,7:

6 Poddajcie się więc potężnej ręce Bożej, a wywyższy was, gdy przyjdzie czas. 7 A wszystkie troski wasze powierzcie Jemu, gdyż Jemu zależy na was.

Zanieść mu nasze troski? Tak, naszym obowiązkiem jest prowadzenie dialogu z Bogiem, przedstawianie Mu naszych zmartwień, oczekiwanie od Niego przewodnictwa i pomocy. Oczywiście nie oznacza to bezczynności, ale jest podstawą naszych decyzji i działań.

Co więcej, nasze duchowe odżywianie jest naszą odpowiedzialnością. "Duchowe pożywienie" brzmi dość dziwnie, ale skąd czerpiemy nasz duchowy wkład? Skąd czerpiemy wiedzę o Bogu? Nabożeństwo kościelne jest z pewnością dobrą rzeczą, ale jeśli jest to jedyne miejsce odżywiania, to przerzucamy odpowiedzialność za to na poszczególnych kaznodziejów w niedzielę.

Jak to jest właściwe? Oto przykład z Dziejów Apostolskich 17:11 (Nowy Testament):

Żydzi w Berei nie byli tak uprzedzeni jak ci w Tesalonice. Odpowiedzieli na ewangelię Jezusa Chrystusa z wielką chęcią i codziennie studiowali Pismo Święte, aby zobaczyć, czy to, czego nauczał Paweł, było zgodne z tym, co mówi Pismo.

Sprawdzali to, czego nauczał apostoł Paweł. Byli bardzo otwarci, ale nie łatwowierni.

Oczywiście łatwiej jest po prostu zaakceptować to, co mówią inni, ale nie jest to właściwe.

Odpowiedzialność za innych

Teraz nie żyjemy sami. Mamy rodzinę, przyjaciół, znajomych, kolegów, sąsiadów i w jakiś sposób jesteśmy za nich odpowiedzialni.

Znajdujemy różne przykłady tego w Biblii, np. w Liście do Galacjan 6:1,2 (Nowy Testament):

1 Bracia i siostry, jeśli ktoś ulega pokusie popełnienia błędu, wy, których prowadzi Duch Boży, powinniście z wyrozumiałością naprawić go. Ale każdy z was musi uważać na siebie, aby nie ulec pokusie. 2 Pomagajcie sobie nawzajem nosić wasze brzemiona. W ten sposób wypełnicie prawo, które dał nam Chrystus.

Szczególnie pierwsze zdanie brzmi bardzo pobożnie, ale nacisk w pierwszym zdaniu położony jest na "pomaganie sobie nawzajem", a nie ukrywanie wszystkiego pod pseudopobożnym płaszczem. A jeśli jasne słowa są konieczne, aby wszystko naprawić, to są one tego częścią.

Ale często mamy tendencję do obwiniania się lub podejścia "nie obchodzi mnie to". I właśnie w tym miejscu Duch Boży uczy nas okazywania zainteresowania innym, a także wyrozumiałości, tj. zainteresowania i wyrozumiałości dla tych, którzy pozwalają sobie na pokusę popełniania błędów. I tak lubimy miłych ludzi.

Drugie zdanie pierwszego wersetu również brzmi pobożnie ("nie popadaj w pokusę"). Niestety, często mamy tendencję do myślenia w stylu "To nie może mi się przydarzyć!". I tutaj również Duch Boży może dać nam bardziej realistyczną ocenę nas samych.

Drugi werset pokazuje ogólnie, w jaki sposób możemy i powinniśmy brać odpowiedzialność za siebie nawzajem. Każdy z nas ma ciężary i przez większość czasu chcemy zachować je dla siebie.

Trudno jest też powiedzieć innym, co nas przygniata. Innym często trudno jest współczuć z powodu tego, co nas przygniata. Księga Przysłów 14:10 (NL) wyraża to w następujący sposób:

Każde serce ma swoją gorycz i nikt inny też nie może w pełni dzielić jego radości.

Radość i smutek są często bardzo osobiste i podczas gdy można całkiem dobrze radzić sobie z radością, której nikt inny nie może dzielić, niepodzielny smutek może naprawdę przygnębić.

Dlatego wspólne noszenie ciężarów jest ważnym zadaniem dla poszczególnych członków zboru i oczywiście wymaga dzielenia się nimi.

Czasami to noszenie brzemion oznacza również wysiłek: (Łukasza 5, 17-20; NGÜ)

17 Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, wśród słuchających byli faryzeusze i nauczyciele prawa, którzy przybyli ze wszystkich wiosek Galilei oraz z Judei i Jerozolimy. Moc Pana działała przez niego, tak że uzdrowienia mogły mieć miejsce. 18 Wtedy jacyś mężczyźni przynieśli na noszach sparaliżowanego człowieka. Próbowali wnieść go do domu, aby położyć go przed Jezusem. 19 Ale był taki tłum, że nie mogli znaleźć sposobu, aby przynieść chorego do Niego. Weszli więc na dach domu, przykryli dachówki i spuścili sparaliżowanego wraz z noszami na środek izby, wprost przed Jezusa. 20 Gdy Jezus zobaczył ich wiarę, rzekł do człowieka: "Przyjacielu, odpuszczają ci się twoje grzechy!".

Wiadomo było, że Jezus uzdrawia, więc ci ludzie chcieli przyprowadzić do Niego sparaliżowanego człowieka. Nie było to takie łatwe, ponieważ był cały wypełniony. Następnie bezboleśnie przykryli kilka dachówek i wpuścili chorego przez dach. Wydaje nam się graniczące z pewnością, by w ten sposób niszczyć czyjąś własność, by komuś pomóc. W dzisiejszych domach trzeba by było przepiłować kilka łat, usunąć izolację i być może przebić się przez płyty gipsowo-kartonowe.

Ale tak było w tym konkretnym przypadku. Jezus nie tylko przebaczył mu grzechy, ale także uzdrowił go później, jak można przeczytać w kolejnych wersetach.

Na koniec chciałbym podać negatywny przykład tego, jak nie powinno wyglądać dźwiganie ciężarów.

Człowiek o imieniu Hiob doświadczył złych rzeczy: wszystkie jego dzieci zginęły w katastrofie, jego majątek został skradziony, poważnie zachorował, a jego żona go opuściła.

Potem wydarzyło się coś pozytywnego, ponieważ miał przyjaciół: (Job 2, 11-13; NL)

11 Hiob miał trzech przyjaciół: Elifaza z Temanu, Bildada z Szuszy i Zofara z Naamy. Kiedy dowiedzieli się o nieszczęściu, które go spotkało, postanowili wspólnie go odwiedzić. Wyruszyli ze swoich domów, aby okazać Hiobowi współczucie i pocieszyć go. 12 Ale kiedy zobaczyli Hioba z daleka i nie rozpoznali go, wybuchnęli płaczem. Głośno lamentując, rozdarli swoje ubrania i rzucili kurz na swoje głowy. 13 Potem siedzieli na ziemi z Hiobem przez siedem dni i siedem nocy. Nikt nie powiedział do niego ani słowa, bo widzieli, że jego cierpienie było zbyt wielkie, by je wyrazić słowami.

To zachowanie jest wspaniałe. Kto poświęca tyle czasu na cierpienie swojego przyjaciela? Czy możemy to zrobić i czy to robimy?

Ale potem "dobrze zrobione" staje się "dobrze zamierzone i źle zrobione".

Hiob zaczyna narzekać na swoje nieszczęście. Nie rozumie, dlaczego tak wiele złych rzeczy musiało mu się przytrafić i mówi o tym głośno.

Niestety, jego przyjaciele są zdania, że nieszczęście zawsze oznacza również winę, i niestety również tak mówią, np. w rozdziale 8 (NL):

3 Czy Bóg powinien wypaczyć swój sąd? Albo czy Wszechmocny nagnie prawo? 4 Twoje dzieci musiały zgrzeszyć przeciwko niemu! Bóg obraził się na nie i dlatego otrzymały zasłużoną karę. 5 Ale jeśli szczerze szukasz Boga i błagasz Wszechmocnego o miłosierdzie, 6 i jeśli jesteś czysty i nienaganny, On powstanie i przywróci twój szczęśliwy dom.

Opinia, że nieszczęście jest zasłużoną karą Bożą, pojawiała się od czasu do czasu w przeszłości, prawdopodobnie dlatego w Biblii znajduje się Księga Hioba, ponieważ pod koniec staje się jasne, że jest to nonsens.

Oczywiście są nieszczęścia, które są twoją własną winą i spotkałem też ludzi, w przypadku których myślałem, że jeśli to robi, to idzie w swoje nieszczęście i szedł w swoje nieszczęście. I oczywiście sam też spowodowałem cierpienie przez własną głupotę - jak pewnie każdy inny człowiek.

Ale ważne jest to, że "zobacz" nie pomaga cierpiącemu, podobnie jak "mogłem ci powiedzieć". Pomijając kwestię, dlaczego nie powiedzieli tego wcześniej, takie diagnozy mogą niestety również skutkować głupimi rzeczami, takimi jak przyjaciele Hioba.

Chęć poświęcenia czasu na słuchanie i oferowanie pomocy to właściwy sposób na noszenie ciężaru. Czasami trzeba udzielić rady, ale należy to zrobić bardzo, bardzo ostrożnie, w pokorny sposób, aby nie zamieniło się to w ciosy.

Podsumowanie

Dochodzę do wniosku.

Odpowiedzialność osobista wymaga najpierw wzięcia odpowiedzialności za własną winę.

Tutaj możemy uczyć się od Adama i Ewy, jak nie powinno być.

Tak więc fałszywe "przepaski biodrowe" są:

Musimy również wziąć odpowiedzialność za nasze życie.

Musimy także wziąć odpowiedzialność za innych.

AMEN

Błogosławieństwo

2 Koryntian 13, 13

Łaska Pana naszego Jezusa Chrystusa, miłość Boża i moc Ducha Świętego, który daje wam społeczność między sobą, niech będą z wami wszystkimi!