Bezpieczny podczas burzy

Wiara nie czyni cię odpornym na kryzysy - ale może cię przez nie przeprowadzić. O podziwianiu tego, jak Jezus przemawia dziś do naszych burz: "To ja. Nie bój się". (Ew. Mateusza 14, 24-27)

Wspólne nabożeństwo trzech zborów baptystycznych Leichlingen (środkowa część kazania), , , Ewangelicki Wolny Kościół Weltersbach, więcej...

automatycznie tłumaczony

Wprowadzenie

Istnieją różne burze, z silnymi wiatrami zawsze wiejącymi z jednego kierunku lub ze zmiennymi wiatrami. Są suche burze, deszczowe burze, burze śnieżne i myślę, że wszyscy doświadczyliśmy różnych burz.

Jako dziecko doświadczyłem nawet bardzo małego tornada.

Zwykle nie lubimy burz, co najwyżej uważamy, że jest przytulnie, gdy jesteśmy gdzieś w domu, a burza jest na zewnątrz.

Przypomniałem sobie również historię ze Struwelpeter, którą często czytałem jako dziecko, historię Latającego Roberta, która zaczyna się w ten sposób:

Kiedy leje deszcz,
Gdy burza szaleje w polu,
Dziewczęta lub chłopcy zostają
Ładnie w domu w swoich salonach.

Ale w tej historii Robert i tak wychodzi na zewnątrz, a następnie zostaje złapany przez wiatr, niesiony w powietrzu i zdmuchnięty.

Dziś pewnie nie przeczytałbyś czegoś takiego dzieciom, bo raczej za mało przebywają na dworze niż za dużo, ale pamiętam, jak jako mały chłopiec kilka razy spoglądałem w niebo przy silnym wietrze, żeby sprawdzić, czy Robert gdzieś nie przelatuje.

W niektórych burzach, w dużych cyklonach tropikalnych - tak zwanych huraganach - w centrum znajduje się stosunkowo bezwietrzny obszar, tak zwane oko.
Oko to jest bardzo zdradliwe, ponieważ huragan porusza się jako całość, a największa prędkość wiatru występuje na krawędzi oka.

W przeszłości ludzie w oku często myśleli, że burza się skończyła i opuszczali swoje bezpieczne schronienie, a potem burza powracała z zemstą.

Przejdźmy do

Znaczenie burzy

Mateusza 14, 24; Nowy Testament

Łódź była już daleko na jeziorze i zmagała się z falami, ponieważ pojawił się silny wiatr.

Ta burza w naszym tekście biblijnym ma oczywiście symboliczne znaczenie dla nas dzisiaj.

Oznacza okoliczności, których nie możemy kontrolować i które nam zagrażają lub które uważamy za zagrażające.

Łódź uczniów zmagała się z falami i silnym wiatrem.
Groziła im utrata kontroli nad łodzią.

Jakie okoliczności nam zagrażają, czego nie możemy kontrolować, gdzie tracimy kontrolę, czego nie mamy pod kontrolą, co nas przeraża?

Być może jest to choroba, która stała się przewlekła lub po prostu podeszły wiek, w którym zdajesz sobie sprawę, że masz coraz większe ograniczenia ruchowe.

Albo staliśmy się bezrobotni lub jesteśmy zagrożeni bezrobociem i nie jesteśmy już najmłodsi, a starsi ludzie nie są tak chętnie zatrudniani.
Albo pracujemy w zawodzie, na który nie ma już popytu i zdajemy sobie z tego sprawę.

Być może po prostu staliśmy się zgorzkniali z powodu naszego życia i opłakujemy stracone okazje, które już nigdy się nie powtórzą.

Albo rozczarowują nas przyjaciele i krewni. Byliśmy związani z ludźmi przez tak długi czas, opiekowaliśmy się nimi, byliśmy przy nich i wydaje się, że nic nie wraca, a wtedy może nawet czujemy się samotni.

Jest wiele takich burz, które nas przerażają, które niemal wywracają naszą łódź życia.

Jako chrześcijanie wolelibyśmy żyć w oku burzy i aby burza zawsze poruszała się w taki sposób, abyśmy zawsze znajdowali się w centrum spokojnego oka.

Następnie widzimy wokół nas, jak niewierzący są wirowani i wołamy do nich: Przyjdź do Jezusa, wtedy i ty będziesz tutaj w oku burzy i będziesz miał spokój i wszystko będzie dobrze.

Ale niestety nie jest tak, że zawsze żyjemy w oku burz naszego życia.

Oczywiście słuszne jest wskazywanie innym na Jezusa Chrystusa, ale może nam się przydarzyć to samo, co uczniom, a mianowicie, że nasza łódź życia już się trzęsie i grozi zatonięciem.

Nie zawsze można uniknąć tych burz.

Nie zawsze możemy siedzieć w przytulnym, chrześcijańskim salonie podczas każdej burzy, jak kazano latającemu Robertowi ze Struwelpeter.

Nie mamy wpływu na występowanie większości burz i czasami - zanim się zorientujemy - odczuwamy silny wiatr czołowy i musimy sobie z nim poradzić.

Jednak tytuł tego impulsu nie brzmi "Upadek w burzy", ale "Bezpieczny w burzy" i możemy

Bezpieczeństwo w Jezusie

mieć.

Zdaliśmy sobie już sprawę, że to bezpieczeństwo nie oznacza, że nie będzie więcej burz.

Zdajemy sobie również sprawę, że wspólnota uczniów nie jest tutaj wystarczająca.

To dobrze, że uczniowie są razem podczas tej burzy i mogą sobie nawzajem pomagać. Gdyby ktoś był sam podczas takiej burzy, z pewnością byłoby to straszne.

W ten sam sposób mamy społeczność, w której możemy się wspierać i pomagać sobie nawzajem, ponieważ nie jesteśmy sami.

Ale wspólnota ludzi nie wystarczy, aby przetrwać różne burze życia. Z pewnością wszyscy doświadczyliśmy sytuacji, w których nikt inny nie mógł nam pomóc.

Dlatego kościół, który postrzega siebiejedynie jako wspólnotę ludzi, nie jest wystarczający.

Potrzebujemy Jezusa Chrystusa, a On przychodzi tutaj przez wodę do uczniów.

I to jest pierwsze pocieszenie:

Żadne burze, żadne okoliczności nie mogą powstrzymać Jezusa Chrystusa przed przyjściem do nas, gdy Go potrzebujemy.
On może nawet chodzić po wodzie.

Czasami może to być również przerażające:

25 Pod koniec nocy Jezus przyszedł do uczniów; chodził po jeziorze. 26 Gdy ujrzeli Go idącego po wodzie, ogarnął ich strach. "To duch!" zawołali, krzycząc z przerażenia. 27 Lecz Jezus natychmiast przemówił do nich. "Nie bójcie się!" krzyknął. "To ja. Nie musicie się bać".

"Nie musimy się bać", ani jego, ani burzy; wierzę, że jest to lekcja, której musimy się uczyć przez całe życie.

Jezus dba o to, by nasza łódź życia nie zatonęła.

Nie oznacza to, że będziemy żeglować przez burze naszego życia w szklanym dzbanie, ale łódź uczniów z pewnością będzie wymagała naprawy w niektórych miejscach następnego dnia.

Niektóre części były po prostu zbyt zepsute, aby wytrzymać burzę i teraz całkowicie się zepsuły. Inna część była być może już zbyt stara i zgniła, a następnie pękła podczas burzy.

A co z naszą łodzią ratunkową?

Czy nasza wiara składa się z rozbitych elementów, z własnych obrazów Boga i etyki, które sami stworzyliśmy?

A może regularnie badamy samych siebie za pomocą Biblii, kazań i nabożeństw, aby naprawić zepsute części naszego życia?

Czy nasza wiara jest żywa i świeża, czy też żyjemy wiarą tylko z pamięci o czasach, które być może już dawno minęły?

Taka burza może szybko ujawnić, jak żywa i autentyczna jest nasza wiara, i prawdopodobnie dlatego Bóg dopuszcza tak wiele burz w naszym życiu, abyśmy sami zdali sobie sprawę z tego, co dzieje się z naszą wiarą.

Nie wiem, dlaczego niektórzy ludzie muszą znosić bardzo poważne burze, a inni mniej poważne, wiem tylko, że Bóg nie popełnia błędów. I z pewnością nie jest właściwą drogą pytać, dlaczego ja, a dlaczego ktoś inny nie, to może tylko prowadzić do goryczy, ale słuszne jest wołanie w czasie burzy:

Panie Jezu, pomóż mi.

I Jezus Chrystus tam jest:

"Nie bój się!" krzyknął. "To ja. Nie musisz się bać".